Park Miejski im.Fryderyka Chopina – nasza perła w koronie!

Zacznijmy od historii…

W 1832 roku z inicjatywy ówczesnego burmistrza Jana Rucińskiego założono na tzw. piaskach na obszarze położonym na zachód od zwartej zabudowy miejskiej na piaszczystych wydmach zagajnik za przedmieściem Borzętowem. W tym okresie zabudowania nie sięgały jeszcze terenu obecnej ulicy Kilińskiego. Jedynaście lat później zagajnik staraniem urzędników miejskich zamieniono na park miejski wykorzystując obowiązek szarwarku czyli obowiązkowych robót publicznych dla mieszkańców. Zbudowano altankę, ławki i kanapy z darniny, zalesiono piaski, dzięki czemu zatrzymano piasek zasypujący wcześniej ogrody warzywne mieszkańców. Do 1846 roku powiększono teren parku potocznie nazywanego ogrodem spacerowym do około 9 hektarów, a dziewiętnaście lat później w roku 1865 park rozrósł się do powierzchni 26 hektarów. Znacząco zwiększono różnorodność drzewostanu, a park stał się stałym i modnym miejscem do popołudniowych i niedzielnych spacerów mieszkańców Konina. W 1847 roku postanowiono zatrudnić na stałe ogrodnika miejskiego. Kolejny przełom nastąpił w 1920 roku, kiedy to zaczęto planowe tworzenie parku na obszarze około 6 hektarów,zbudowano altanę modrzewiową i muszle koncertową. W tym okresie park utrzymywany był ze składek bogatych mieszkańców naszego miasta. Istotnym problemem były powodzie zalewające Konin i park miejski. W latach dwudziestych ubiegłego wieku na terenie parku odbywały się pokazy rolnicze organizowane przez TOWARZYSTWO OKRĘGOWE ROLNICZE KONIŃSKO-SŁUPECKIE. W tym okresie park tętnił życiem, często organizowano tu dobroczynne potańcówki organizowane przez strażaków ochotników i członków KONIŃSKIEGO TOWARZYSTWA WIOŚLARSKIEGO. Warto też wspomnieć sylwetkę Gustawa Owsianego, który przejął kierownictwo upadającej elektrowni miejskiej i wymyślił na terenie parku „kino pod chmurką”, które z dużym powodzeniem działało dwa dni w tygodniu i często przy ponad dwustuosobowej widowni cieszyło się sporym zainteresowaniem naszych mieszkańców, a przy okazji sprzedaży biletów na spektakle sprzedawano oczywiście w ich cenie prąd z miejskiej elektrowni ratując jej finanse. Od 1934 roku rozpoczęto planowe nasadzenia m.in. barwnych klonów, hortensji i różaneczników. I tak zbliżamy się do roku 1939 i napaści Niemiec na Polskę, to ponury i smutny okres dla naszego kraju i miasta, za parkiem na terenie Cmentarza Żydowskiego została przeprowadzona egzekucja 56 naszych rodaków z terenu Konina i okolic. Po wyzwoleniu naszego kraju spod okupacji hitlerowskiej, na początku lat pięćdziesiątych powierzchnia parku powiększa się o kolejne 4 hektary, a po kilku latach zarządcą parku zostaje MPGK. Po usypaniu wału przeciwpowodziowego ustało zalewanie parku przez Wartę. W tym okresie zorganizowano na terenie parku wystawę rolniczą. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku rozebrano muszlę koncertową, a na miejscu po altanie modrzewiowej zbudowano podkowę taneczną i rozpoczęto budowę amfiteatru. Około roku 1970 rozebrano znajdujący się w pobliżu głównej bramy drewniany domek „parkowego” z charakterystycznymi pięknymi okiennicami. Wielu mieszkańców z sentymentem wspomina lata siedemdziesiąte, gdy po terenie parku swobodnie poruszały się pawie, będące pupilami odwiedzających jako jedyne hodowane tam zwierzęta w tym okresie. W roku 1974 powstaje zwierzyniec, będący punktem wyjścia do tworzenia minizoo. W 1986 roku zmieniono kształt stawu i utworzono wyspę. W latach 1999-2000 trwało generalne sprzątanie parku i zmienił się plan jego zagospodarowania, powstały ścieżki i trasy edukacyjne, rozbudowano minizoo i zakupiono nowe zwierzęta, nawiązano współpracę z ogrodem zoologicznym w Poznaniu. Jest to niestety również smutny okres napaści ludzi i psów na zwierzęta z minizoo.

Tyle z historii parku, a jak jest tu dziś? Czy nadal park tętni życiem i jest celem odwiedzin naszych mieszkańców? Śmiem twierdzić, że tak! Jest tu sporo atrakcji dla naszych pociech, tych najmłodszych i nieco starszych. Znajdziemy tu super plac zabaw, uwielbiane przez dzieci rzeźby, ścieżki edukacyjne, pomniki przyrody, siłownię na wolnym powietrzu, hotele dla owadów. Zapewne dzieci czy nawet dorośli z przyjemnością odwiedzają zwierzęta z minizoo, każdy ma pewnie tu swojego pupila. Spokojnie można tu spędzić nawet cały dzień, jak powiadają starsi zabrać ze sobą „wałówę” i korzystać. To świetne miejsce by nieco zwolnić i spróbować znaleźć oazę do wyciszenia i uczyć nasze dzieci współistnienia ze zwierzętami i przyrodą.

Udostępnij na: