Niezwykłe opowieści Jana Sochackiego o Koninie!
Tak klimatycznego spotkania w Bibliotece Magnetycznej jeszcze nie było. Klimatycznego i wzruszającego, bo dzięki niezwykłym zdjęciom Jana Sochackiego przenieśliśmy się do lat 60 i 70 i wspominaliśmy, śmialiśmy się i wzruszaliśmy. A było nas ponad 50 osób, więc było co wspominać!
W Domu Seniora odbyła się niezwykła wystawa czarno-białych zdjęć zatytułowana „Konińskie wspomnienia”.
– W tym miejscu po raz pierwszy mój mąż mnie tak na poważnie pocałował! To było z 60 lat temu!
– A w tym bloku, na zaledwie 26 metrach kwadratowych mieszkaliśmy razem z trójką dzieci. Było ciasno. Teraz mamy dużo większe mieszkanie ale puste.
– A tutaj w tym budynku pracowałam przez 20 lat i tutaj poznałem swoją żonę.
– Do tej szkoły chodziły nasze dzieci, które na zmianę z mężem odprowadzaliśmy codziennie na lekcje.
– W tym kościele braliśmy ślub. Za rok jak Bóg obchodzimy 50 lecie.
– O, a tutaj miałem pierwszą randkę. Taką tylko ze złapaniem za rękę, ale to i tak na tamte czasy było dużo!
Były więc opowieści o Koninie, jego kamienicach, krętych uliczkach, mostach, ludziach, małych sklepikach, o kinie ,,Górnik’’ do którego można było wejść na ,,darmowy’’ seans filmowy przez… dziurę w siatce (ktoś nawet wspomniał, że pamięta zapach drewnianych krzeseł z tego kina). Były opowieści o znanych Koninianach, o czasach wielkich przemian, o tym jak żyło się w dawnym Koninie, który miał swój zapach, kolor i klimat. Było mnóstwo wzruszeń i pełno śmiechu. Były „kłótnie” o to, ile pomp znajduje się w starej części Konina i w którym roku spaliła się szkoła podstawowa. Oglądający wystawę chętnie dzielili się opowieściami ze swojego życia (czasem nawet bardzo prywatnymi) i okazało się, że mają wspaniałą pamięć, bo co niektórzy pamiętali nawet, w co byli ubrani na pierwszej randce sprzed 60 lat!
Jan Sochacki jest chodzącym spokojem. Jest uprzejmy, skromny, szarmancki, baaaaaardzo sympatyczny, łagodny, trochę nieśmiały ale za to ma oko do robienia zdjęć jak nikt inny. Potrafi łapać takie momenty, że kiedy się ogląda jego zdjęcia ma się wrażenie, że się tam było.
Fotografuje spacerując ulicami Konina wczesnym rankiem, w południe, w „złotą godzinę”, czyli, kiedy słońce najbardziej sprzyja fotografom, ale także w nocy. Fotografuje praktycznie o każdej porze i niezmiennie od ponad 50 lat! Ma dziesiątki tysięcy uporządkowanych na twardym dysku zdjęć! Pierwszy raz zdjęcie zrobił aparatem Druh (ma go do dzisiaj!) mając niespełna 10 lat. Z bratem w mieszkaniu w starej kamienicy w Koninie zrobili sobie prowizoryczną ciemnię, w której okna zasłaniali… kocami. Do „ciemni” nie można było wchodzić nikomu.
– Potrafiliśmy tam z bratem spędzać każdą wolną chwilę. To było fascynujące dla takich jak my kilkuletnich chłopaków robić zdjęcia, a potem je wywoływać! I tak mnie do tego ciągnęło, że do dziś nie przestaję. No kocham to i nie wyobrażam sobie że mógłbym tego nie robić! – mówił podczas spotkania Jan Sochacki.
Świetnie się złożyło, bo na wernisażu byli obecni: Mirek Jurgielewicz, znany koniński fotograf i dziennikarze: Robert Olejnik oraz Zbyszek Murawski. Każdy z nich spontanicznie reagował na zdjęcia pana Jana wyświetlane na ekranie opowiadając nierzadko zabawne historie z własnego życia, a także przytaczając fakty historyczne. Cała czwórka wraz z panem Janem zabrali nas we wspaniałą, niezapomnianą i nostalgiczną podróż po dawnym Koninie.
A to wszystko w jedynej takiej, niepowtarzalnej galerii w Koninie – na siedząco, z kawą, herbatą i pysznym ciastem przygotowanym przez panią Halinę – żonę pana Jana i ich przesympatyczną córkę Agnieszkę.
Zapraszamy serdecznie do obejrzenia niezwykłych zdjęć Jana Sochackiego. Wystawa potrwa do 14 czerwca.







